Coaching prowokatywny
Mój klient dzisiaj wychodził z sesji z wypiekami na twarzy… no i z mieszanymi uczuciami, czy aby nie… walnąć coacha. Na usta cisnęły mu się słowa “Zamknij się!” (gorsze też), ale był kulturalny (?!) i zachował je dla siebie.

 

A jakie myśli kłębiły mu się w głowie “Czy coś ze mną jest nie tak, czy z tym coachem?, “Nigdy więcej tutaj nie przyjdę?!”.

 

A co powiedział na głos?

“Wiesz, mimo wszystko chcę Ci podziękować. Niby to był chaos i to mnie wkurzało, ale w tym, co pokazywałaś widziałem siebie i swoje życie. Zrozumiałem, że robię tak cały czas i na to pozwalam”.

 
Cóż go tak wzburzyło? Sesja coachingu prowokatywnego. 🙂
 

Jak to wyglądało od zaplecza?

 
Po dzisiejszej sesji zużycie mojej energii jest zdecydowanie większe niż po klasycznej sesji. To ja odgrywam w tej sesji dużą rolę i zużywam energię, ale za to jaką energię!!!
 
Wymyślam i wyolbrzymiam historie, które mają zderzyć klienta z jego ciemnymi stronami: z ukrytymi strachami, obawami i przekonaniami, które trzymają Go na uwięzi.
“Męczę się”, bo nie pilnuję struktury sesji, ale dzięki temu, klient wkurza się i sam przejmuje kontrolę nad przebiegiem sesji. Nareszcie! Czasami pierwszy raz w życiu prawdziwie się wkurza na to, że ktoś go “olewa” i zaczyna zarządzać swoim cennym czasem. Wszak nie będzie żył dwa razy.
Zajmuję się nie tym, co trzeba, by wydobyć z klienta siłę do postawienia veta.
 
Widziałam, jak w trakcie sesji robił się na przemian, to czerwony, to blady, jak wyginał ciało w różnych kierunkach, jak mieszał złość z wybuchami szalonego śmiechu. Oj działo się, działo.
 
Już na progu wbijam go w osłupienie, bo przecież coach jest grzeczny, pomocny, wspierający, taki matczyny, a tutaj jakiś coach “zajmujący” się sobą i swoimi sprawami, przerywający zdania egoista.
 
To wszystko jest pozorem i odgrywaniem dramy, bo to ona wyolbrzymi i przyklei się do mózgu klienta, by zapamiętał te emocje na wsze czasy. Słucham, obserwuję i wyciągam wnioski, by uderzyć z impetem w to, co klient “chciał” zatrzymać w trakcie klasycznych sesji.
 
Do tego wszystkiego dodaję ciepło, wsparcie, humor i dotyk. W trakcie sesji w 100% jestem z klientem i dla niego.
Dzisiaj może mnie klient i nie pokocha (coaching prowokatywny nie jest dla coachów, którzy chcą być kochani), ale za to odzyska siłę i wiarę w samego siebie no i zrealizuje cel, właśnie na złość dla coacha, który go od tego odwodził (zgodnie z zasadą: chcesz, by osioł ruszył do przodu? przestań go pchać, tylko pociągnij za ogon, a sam ruszy właśnie do przodu). 🙂
 
No cóż: Życie jest piękne (prowokatywnie można by dodać: niezależnie od tego, jaką diagnozę postawił lekarz 😉 ) i coaching prowokatywny też. 🙂
 
__________________________
Prowokatywnie zapraszam Cię na sesję
 
https://zema.com.pl/produkt/sesja-coachingu-prowokatywnego-z-ewa-szpakowicz/